Podczas pracy przy komputerze nasze oczy ciągle reagują na jasne i ciemne punkty świetlne, pojawiające się na monitorze — zauważono w polskim miesięczniku Zdrowie. Im silniejsze są te bodźce wzrokowe, tym więcej tracimy rodopsyny, światłoczułego barwnika pozwalającego nam widzieć. Do jego produkcji niezbędna jest witamina A. Jak podaje wspomniane czasopismo, bardzo dużo witaminy A znajduje się w wątrobie i tranie. Jeżeli ktoś musi ograniczać spożywanie produktów o dużej zawartości tłuszczu i cholesterolu, może spożywać beta-karoten, który pod działaniem słońca zmienia się w organizmie właśnie w witaminę A. Beta-karoten zawierają „żółte, pomarańczowe, czerwone i zielone warzywa” oraz takie owoce, jak „morele, brzoskwinie, śliwki suszone, melony i mango”.
Kobiety są bardziej szczodre od mężczyzn, a osoby starsze od ludzi młodych. Między innymi takie wnioski przedstawiono po całorocznych badaniach ankietowych przeprowadzonych przez filantropijną instytucję Fondation de France. Sondaż ten wykazał, że co drugi Francuz wspiera działalność charytatywną, a 28 procent czyni to kilka razy w roku, na przykład przekazując dary pieniężne, w naturze lub poświęcając swój czas. Jak zauważono, szczodrości sprzyja „praktykowanie religii i działalność w jakimś stowarzyszeniu”. Opierając się na tych badaniach, paryski dziennik Le Monde kreśli obraz typowego francuskiego skąpca: jest to młody kawaler, który nie chodzi do kościoła i przeważnie mieszka nad Morzem Śródziemnym lub na wsi.
W artykule zamieszczonym w singapurskiej gazecie The Straits Times zwrócono uwagę, że wzajemne stosunki i zachowanie pilotów w kabinach samolotów pasażerskich należą do potencjalnych przyczyn katastrof lotniczych. Jak czytamy, „w Azji relacje między kapitanem i drugim pilotem są ściśle hierarchiczne. Kapitan jest niekwestionowanym szefem i nawet gdy drugi pilot zauważy jakąś nieprawidłowość, może się obawiać o tym powiedzieć, by nie podważać jego autorytetu”. Według tej gazety ludzie niekiedy dostrzegają zagrożenie, ale nie chcą o nim wspominać, „bo mogliby się postawić w niekorzystnym świetle”. Czasami też uważają, że „z powodu ich miejsca w hierarchii” nikt nie uzna tych obaw za uzasadnione. Jeżeli w kabinie samolotu drugi pilot niechętnie dzieli się spostrzeżeniami, może to zwiększać ryzyko wypadku.
Jak czytamy we włoskiej gazecie Corriere della Sera, na świecie giną dwie rasy udomowionych zwierząt tygodniowo, a 1350 jest zagrożonych wyginięciem. Naukowcy z Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) poświęcili dziesięć lat na badanie 6500 domowych ssaków i ptaków w 170 krajach. Według dra Keitha Hammonda, pracownika FAO zajmującego się badaniem zasobów genetycznych zwierząt, „jeśli nie podejmie się odpowiednich działań, w ciągu następnych 20 lat wyginie jedna trzecia ras zwierząt hodowlanych”. Z doniesień Agencji Reutera z Rzymu wynika, że eksport zwierząt z krajów rozwiniętych jeszcze bardziej pogłębił problem. Sprowadzone zwierzęta krzyżują się z miejscowymi, co przyczynia się do zanikania tamtejszych ras. Doktor Hammond wyjaśnia: „Kłopoty pojawiają się dlatego, że zwierzęta importowane są na ogół przystosowane do warunków panujących w kraju, z którego pochodzą, i trudno im się dostosować do często surowego środowiska naturalnego krajów rozwijających się”.
Zadbanie o to, by łatwo psujące się jedzenie znajdowało się w chłodzie i pozostawało świeże, gdy nie ma się do dyspozycji lodówki zasilanej prądem, nie należy do prostych zadań. Jednakże w północnej, bardziej suchej części Nigerii sprawdza się prosty i tani wynalazek. Polega on na umieszczeniu jednego ceramicznego garnka w drugim i wypełnieniu przestrzeni między nimi mokrym piaskiem. Żywność wkłada się do mniejszego garnka i przykrywa wilgotną szmatką. W czasopiśmie New Scientist napisano: „Ciepłe powietrze powoduje, że wilgoć przedostaje się na powierzchnię zewnętrznego naczynia, skąd paruje. Para wodna unosi z sobą ciepło, tak więc podczas takiego wysychania wnętrze garnka się ochładza, dopóki piasek i szmatka są mokre”. Dzięki temu sposobowi przechowywania żywności pomidory i papryka mogą pozostać świeże ponad trzy tygodnie, a bakłażany prawie miesiąc. Jego wynalazca, Mohammed Bah Abba, mówi, że rolnicy będą mogli teraz sprzedawać płody rolne w miarę swych potrzeb, a ich córki, które codziennie zostawały w domach, by zajmować się sprzedażą, będą mogły chodzić do szkoły.
W londyńskiej gazecie The Daily Telegraph czytamy: „Rak płuc po raz pierwszy uśmiercił więcej kobiet brytyjskich niż rak piersi; stał się więc najgroźniejszym zabójcą kobiet spośród wszystkich chorób nowotworowych”. Te, które teraz na niego umierają, zaczęły palić 40 lat temu, gdy wyroby tytoniowe reklamowano jako pomocny środek na pozbycie się nadwagi. Brytyjska Akcja Badań nad Rakiem podaje, że przez ostatnie 20 lat umieralność na raka piersi spadła o 5 procent, a na raka płuc wzrosła o 36 procent. W tym samym okresie liczba mężczyzn, którzy umierają na raka płuc, zmalała o 31 procent, gdyż zmniejszyła się wśród nich liczba palaczy. Profesor Gordon McVie, główny dyrektor wspomnianej instytucji, zauważył, że pomimo ostrzeżeń „zaczyna palić więcej dziewcząt niż chłopców”.
„Zazwyczaj uważa się, że choroby serca dotykają głównie mężczyzn, mimo iż każdego roku umiera na nie tyle samo kobiet” — czytamy w dzienniku The Toronto Star. Gazeta ta informuje, że choroby serca u kobiet są zwykle rozpoznawane zbyt późno. Objawy tej najczęstszej przyczyny śmierci w Ameryce Północnej różnią się u kobiet i u mężczyzn. We wspomnianej gazecie napisano: „Mężczyźni na ogół odczuwają silny ból w klatce piersiowej, który promieniuje na szyję, plecy i ramiona, a kobiety zazwyczaj mają bóle szczęki, krótki oddech i mdłości”. Objawy te najczęściej pojawiają się u kobiet po 55 roku życia, gdy organizm wytwarza coraz mniej estrogenów. „Kiedy ich w ogóle zabraknie, jesteśmy tak samo narażone na choroby serca, jak mężczyźni” — mówi dr Stephanie Brister, kardiochirurg z pewnego szpitala w Toronto.
„Przebywając jeszcze w łonie matki, dzieci nie tylko się uczą, ale mają też 10-minutową pamięć krótkotrwałą i 24-godzinną pamięć długotrwałą” — donosi Agencja Reutera. Holenderscy naukowcy w szpitalu uniwersyteckim w Maastricht przeprowadzili badania na „25 płodach mających od 37 do 40 tygodni”. „Za pomocą ultrasonografu obserwowali ich reakcje” w łonach matek na drgania i dźwięki. Próby powtarzano w cyklach 10-minutowych i 24-godzinnych. „Jeśli dziecko poruszyło kończyną w ciągu sekundy od rozpoczęcia testu, traktowano to jako reakcję na impuls”, informuje owa agencja, ale „gdy nie reagowało po czterech kolejnych bodźcach, oznaczało to, że je rozpoznaje”. Naukowcy zauważyli, że kiedy powtarzano próby, dzieci przyzwyczajały się do dźwięków i wibracji i przestawały na nie reagować, co wskazywało, iż je zapamiętały.